Miejsce na reklamę

 

Na tej stronie:

wstęp
Jak założyć firmę
rok 1999
nie mam firmy w Czeladzi

Hurra!!! Założyłem sobie firmę. Mam już stronę www, papugę. W końcu przyszedł czas na własny business. Chciałbym tu od razu zaznaczyć, że jest to już moja trzecia próba handlowania zgodnie z prawem. Poprzednie przedsięwzięcia kończyły się szybko. Raz udało mi się nawet wyjść na plus.

Po co mi firma. Hmm... Fajnie brzmi. Mam firmę. Pieczątka. Będę sobie mógł odliczać. Tylko trzeba najpierw coś zarobić.

Głównym elementem mojego biznesu miały być telefony komórkowe rozprowadzane przez jedną z dużych firm sprzedaży bezpośredniej o nazwie zaczynającej się na A. Korporacja ta to sztandarowy przykład tzw. sekty ekonomicznej.

... Jak na razie sprzedałem jeden telefon Nokia 3110 z zestawem głośnomówiącym, warty 555 pln + vat. Ile zarobiłem? 0 (słownie gówno). Ale wiedziałem w co wchodzę. Mogę mieć pretensje tylko do siebie.

W tej chwili dorabiam sobie na szkoleniach internetowych, głównie dla dla lekarzy. Jak na razie jestem zadowolony.

Zachęcam do odwiedzenia mojego serwisu: Nowoczesne technologie w biznesie. Są to materiały do prowadzonych przeze mnie zajęć na Akademii Ekonomicznej.


Co trzeba zrobić aby założyć firmę?

(Moim zadaniem było założenie watowskiej działalności gospodarczej).

1. Urząd Gminy (Miasta)

Kochanowice. Poprosić o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Udało mi się to załatwić w niecałą godzinę. Formularz można zassać z ich strony (www.kochanowice.pl). Kosztowało 30 pln. Na znaczki.

2. Urząd statystyczny

Częstochowa. Wydali REGON w tempie expresowym. Byłem zaszokowany, że w Częstochowie da się coś załatwić coś tak szybko i bezstresowo. Gdybym złożył podanie w   Lublińcu czekałbym 2 tygodnie. Co najważniejsze ZROBILI TO ZA DARMOCHĘ.

3. Pieczątka

Potrzebna jest by założyć konto gospodarcze, a to z kolei by zgłosić działalność w Urzędzie Skarbowym. Trwało 2 dni. Koszt 12 pln. Trochę żałuję, że nie zamówiłem innego tuszu niż standardowy czarny - czasem trudno odróżnić kopię od oryginału.

4. Bank

BSK L-ec. Musiałem założyć w banku konto gospodarcze, bo kobieta w US stwierdziła, że jak w picie jest rubryka konto, to trzeba je wypełnić. Niestety miesięczne utrzymanie konta kosztuje w BSK 20zł, w Millenium 5zł. Dodatkowo wszystkie wypłaty też kosztują chyba z 0,5% ich wartości. Minusem jest niskie oprocentowanie.

5. Urząd Skarbowy

Jeśli bym nie miał przyznanego numeru NIP, musiałbym to zrobić na pierwszym miejscu.

Lubliniec. W sumie bezboleśnie. Poza tym, że w US nie można korzystać z ksera. Trzeba iść do PKO lub Urzędu Rejonowego. Niby blisko, a jednak. Ja trafiłem na straszną ulewę. Makabra. Podobnie ze znaczkami skarbowymi. W US można je kupić między tylko między 8, a 12. Bezsens w ciapki. Najczęściej ludzie przychodzą do urzędu przed lub po robocie. Znowu sprint do PKO.

Jednak szczytem absurdu jest kartka wisząca na drzwiach US.

"Handlującym wstęp wzbroniony"

Chwała Bogu, że załatwiałem papierową robotę zanim zacząłem handlować. PITy poślę przez mamę. Nie znam danych statystycznych, ale myślę, że większość firm w naszym kraju zajmuje się w jakimś tam sensie handlowaniem (w pewnym momencie napis zniknął z drzwi).

Więc UWAGA! Handlowcy!! Nie wchodźcie do US w L-cu!!! NIE WOLNO!!!!

6. ZUS

Lubliniec. Oczywiście olałem tą "firmę". Oni jednak pamiętali. Przysłali mi pisemko, że jak się nie zgłoszę i nie udowodnię, że gdzieś tam biorą mi zaliczkę na ZUS to będzie źle. Co ciekawe napisali, że mam się zgłosić w związku ze założeniem działalności w dniu 22.01.98. Wtedy trochę zmieniłem profil działalności (na papierze). Co się stało z pismem z Gminy sprzed miesiąca?

Pojechałem tam, a jakże. Niestety pokój nr 30 otwarty 8-14. Delikatnie powiedziawszy wkurzyłem się. Te darmozjady, zabierające prawie połowę moich ciężko zarobionych pieniędzy pracują 6 godzin, ja często zaczynam 7.30, kończę po 15.00.

Muszę się zwolnić z roboty by załatwić jakieś papiery. Zastanawiałem się co by było gdybym miał wypadek w drodze do ZUSu. Niby w godzinach pracy, niby w celu dopełnienia formalności związanych z ubezpieczeniem zdrowotnym. Lepiej nie sprawdzać.

Aha. Jeśli to czyta jakiś inspektor budowlany, PIP, czy jakiś tam inny. Budynek ZUS ma odłączone wszystkie piorunochrony.

Chociaż lepiej nie mówmy im nic. Może będzie silna burza z wielkimi piorunami ...

To na razie tyle. Zapewne z upływem czasu będą pojawiały się nowe spostrzeżenia. Wszystko co ważniejsze postaram się dokładnie w tym poradniku opisać.

 


Rok 1999

Nie wpłaciłem rocznej składki w firmie sprzedaży bezpośredniej o nazwie zaczynającej się na A.
Przypomnę, że rozpoczęcie mojej działalności gospodarczej było ściśle związane właśnie z tą firmą. Myślę jednak, że dobrze się stało. Trochę zarobiłem (ale nie dzięki firmie na A), jeszcze więcej wydałem. Ale ogólnie się kręci.

Byłem w ZUSie najpierw zanieść ZZA (jakoś tak), potem DRA. Panie były bardzo (momentami do przesady) miłe. Chore czy co. Chyba, że coś się zmienia. Ja to sobie tłumaczę tym, że dostały więcej kasy więc są happy. Szkoda, że przegapiłem początek roku i nie zawiesiłem działalności. Byłbym wtedy ponad 110 zł do przodu. Ale jak zwykle uczę się na błędach.

To zawieszenie działalności jest bardzo proste. Trzeba w US najpóźniej pierwszego dnia miesiąca złożyć informację (na zwykłej kartce) o zawieszeniu działalności (może być bezterminowe). W ZUSie takie coś na specjalnym druku o zawieszeniu. Do urzędu miasta / gminy można wysłać, ale jak mi się zdaje nie trzeba. Gdy chcemy powrócić do zarabiania kapuchy. Powtarzamy wszystkie czynności, pisząc jednak coś zupełnie przeciwnego.

Właśnie się okazało, że chyba źle uwzględniałem na vat7 moje przychody (szkolenia internetowe). One były zwolnione z vatu, a nie objęte zerowym vatem. Podobno jest to różnica. Może znowu skorzystam z usług biura rachunkowego. Znowu korekty. Jestem ciekaw kiedy w końcu dają mi jakiś mandat. Ja bym już dawno stracił cierpliwość.

Z innej beczki. Kupiłem sobie w końcu (cytuję za moim kolegą) własną komórę. Nie "u siebie", jak mówił gość, który wciągnął mnie do Amwaya, ale u normalnego dealera. Po pierwsze chciałem móc wysyłać i odbierać SMSy zpoprzez Internet. Po drugie bardzo podobała mi się Nokia serii 61xx. Na razie mnie na nią nie stać więc mój wybór padł na 5110. Do tego okazało się, że ta durna Era przy kupnie wymaga teraz dodatkowo ostatniej wpłaty ZUS (ja to dopiero będę robił). No czyli w końcu poszedłem do dealera Plusa i kupiłem komórę. Dali mi dodatkowo futerał.
Era jednak też miała pewien udział w tym zakupie. Nabyłem u jednego sprzedawcy 2 kolorowe obudowy (żółta i zielona) po 19 zł każda. Kupię sobie jeszcze czerwoną i niebieską. Będę je dziennie zmieniał. Tak by mi pasowała do spodni, albo czapki, albo jeszcze jakiegoś innego elementu mojego ubioru. Mam też oryginalną czarną obudowę. Więc jak będę w depresji (a po hipomani zawsze kiedyś taki stan przychodzi) to sobie ją założę.
Do pierwszego rachunku dzwonię (i smsuję), potem będę głodował. Jest bardzo fajna. Ma zieloną obudowę, białe guziki i duży wyświetlacz. I jest w ogóle ekstra.


Rok 2000

Główna zmiana - mam księgowego. I bardzo dobrze. Odpada kupa roboty i mam przynajmniej świadomość, że to co oddaję do US to dobrze wypełnione formularze. I nie muszę ciągle pisać korekt.

 


nie mam firmy w Czeladzi

Ktoś założył na moje skradzione dokumenty firmę "Farmacol bis" z siedzibą w Czeladzi na ul. Szpitalnej. Nie mam z tym nic wspólnego!!! Ta działalność gospodarcza została założona w jakichś nieczystych zamiarach. Proszę o wszelkie informacje na ten temat.

No i dowiedziałem się o co w tym wszystkim chodziło. W grudniu 97 na giełdzie komputerowej w Katowicach skradziono mi dokumenty. Oczywiście zaraz to zgłosiłem. Chciałem zablokować mój dowód osobisty w bankowej bazie danych, jednak okazało się, że musiałbym zapłacić za to 250 zł. Pomyślałem, jakby co to jestem kryty. Na policji zgłosiłem. Papierek mam. Potem niech się banki martwią. Jakby co to one stracą.
W maju 98 przyszło do mnie wezwanie z ZUSu z Sosnowca w celu uregulowania spraw związanych z założeniem działalności gospodarczej. Pojechałem tam i poodkręcałem wszystko w Urzędzie Miasta (panie nawet pamiętały fakt rejestracji), Skarbowym i ZUSie. Policjanci z Czeladzi powiedzieli, że mam się udać na posterunek na Tysiącleciu w K-cach, gdzie kiedyś zgłosiłem kradzież. Raz tam byłem, raz dzwoniłem. Nie umiałem zastać właściwego gliniarza. W końcu to olałem.
W połowie lipca dostałem wezwanie na policję w Herbach, gdzie miły policjant mnie przesłuchał na okoliczność podejrzania mnie o usiłowanie wyłudzenia pieniędzy. Poinformował mnie, że mam się zgłosić na policję w Katowicach, by ponownie mnie przesłuchano.
Tam okazało się, że ktoś 20 kwietnia założył firmę Farmacol Bis i w tydzień później próbował przelać na swoje konto kasę z Farmacolu (duża hurtownia farmaceutyczna). Nie udało mu się. Skąd miał dokument przelewu? Nie wiadomo.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, iż Policja od samego początku miała moje namiary, a dopiero po 2 i pół miesiącu się do mnie zwrócili jako przestępcy. W miesiąc po przestępstwie panie w UM Czeladź pamiętały mniej więcej osoby, które załatwiały formalności. Była szansa by je złapać.

Zdjęcia z kamery bankowej obrazujące "mnie" były tak niewyraźne, że zastanawiam się w ogóle nad sensem montowania takich systemów monitoringu.

Policjanci z Tysiąclecia nie zarejestrowali moich dokumentów (prawko i dowód) jako skradzionych. Nie dopełnili więc swoich obowiązków. Być może podczas jakiejś rutynowej kontroli moje papiery by się znalazły.

Zastanawiające w tym wszystkim jest to, że moje dokumenty przez ponad 5 miesięcy leżały sobie gdzieś, by w końcu ktoś je wykorzystał.


[Strona główna] [Kochcice] [Podróże]

 

Ta strona zlokalizowana jest w obrębie serwisu firmy 2Mat: www.2mat.com.pl.
Copyright © 1998-2010 2Mat
Ostatnio modyfikowano: 06 czerwca 2010